Kiedy sacrum milczy. O desperackich próbach zapełnienia pustki.
Można znać na pamięć pisma Ojców Kościoła i posiadać doktorat z teologii, a jednocześnie czuć w środku pustkę tak czarną, że nie wypełni jej żadna liturgia. To jest ten moment, o którym nie mówi się na kursach formacyjnych: kiedy Twoje powołanie staje się martwym językiem, a Ty zostajesz sam z przerażającym „nic”. Najgorsza nie jest jednak sama pustka. Najgorszy jest wstyd, który każe ją czymś desperacko zapchać. Kapłan w Polsce jest często ofiarą własnego wykształcenia i statusu. Oczekuje się od Was, że będziecie ekspertami od ludzkich dusz, co automatycznie odbiera Wam prawo do bycia pacjentem. Buduje się wokół Was mur autorytetu, który z czasem staje się celą. Najdotkliwsza bywa samotność intelektualna i emocjonalna na plebanii, kiedy po całym dniu „zarządzania sacrum” zostajesz sam z myślą, że Twoja własna struktura psychiczna zaczyna trzeszczeć. Boisz się do tego przyznać, bo w Twoim świecie słabość bywa mylona z brakiem łaski, a zm...








