Maon — miejsce, w którym Bóg uczy ukrycia
Po Kadesz nie przychodzi od razu światło.
Po odpoczynku nie zawsze czeka Tabor.
Czasem Bóg prowadzi kapłana tam, gdzie nic się nie „udaje”.
Gdzie nie ma wzrostu, entuzjazmu ani poczucia sensu.
Prowadzi do Maon.
Maon w Biblii jest miejscem ukrycia. Górą, pustkowiem, przestrzenią ucieczki Dawida przed Saulem — króla namaszczonego, a jednak nieuznanego, ściganego jak przestępca.
„Dawid przebywał na pustyni Maon, na stepie” (1 Sm 23,24).
Jedno zdanie.
A w nim cała prawda, której nikt nie chce słyszeć:
Bóg czasem ukrywa tych, których najbardziej wybrał.
Dawid jest blisko spełnienia obietnicy — a jednocześnie bliżej śmierci niż tronu.
Saul idzie jedną stroną góry, Dawid drugą (1 Sm 23,26).
Ten sam teren. To samo miejsce.
Jedna droga ucieczki.
Żadnej przewagi.
Żadnego rozwiązania.
Dawid nie walczy.
Nie tłumaczy się.
Nie udowadnia, że ma rację.
Trwa.
A Bóg ratuje go cicho — bez triumfu, bez spektaklu, bez oklasków (1 Sm 23,27–28).
Maon uczy, że czasem Bóg nie wyprowadza z ciemności — tylko chroni w jej środku.
Ukrycie nie jest ucieczką.
Ukrycie jest zgodą na to, że nie wszystko musi być zauważone.
Że nie każde dobro musi być nazwane.
Że nie każda modlitwa musi brzmieć „jak trzeba”.
W Maon Bóg zabiera kapłanowi iluzję bezpieczeństwa opartego na roli, funkcji, byciu potrzebnym.
Zostaje tylko On — i serce, które musi nauczyć się ufać, gdy nie ma już na czym się oprzeć.
Modlitwa w Maon nie jest ładna.
Bywa krótka.
Bywa sucha.
Bywa milcząca.
Czasem to tylko westchnienie, które ledwo przechodzi przez gardło.
Ale właśnie taka modlitwa nie karmi obrazu — tylko ratuje życie.
Maon to także miejsce zranień od „swoich”.
Niedaleko mieszka Nabal — człowiek syty, zamknięty, obojętny.
„Kim jest Dawid? Kim jest syn Jessego?” (1 Sm 25,10).
To jedno z najbardziej bolesnych pytań w życiu wybranego.
Bo wypowiada je nie wróg, ale ktoś z tego samego ludu.
W Maon kapłan doświadcza, że jego imię przestaje coś znaczyć.
Że dobro zostaje zapomniane.
Że można być obecnym — i niewidzianym jednocześnie.
I właśnie tam Bóg pilnuje, by serce nie zamieniło się w kamień.
By zmęczenie nie stało się cynizmem.
By ból nie przerodził się w zgorzknienie.
Dla Izraela Maon był pograniczem — między pustynią a obietnicą.
Dla kapłana Maon przychodzi często wtedy, gdy kończy się czas bycia „potrzebnym”.
Gdy telefony milkną.
Gdy nikt nie pyta.
Gdy Twoja obecność przestaje być pierwszym wyborem.
I wtedy Bóg zadaje pytanie, którego nikt inny nie odważy się zadać:
kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?
I czy potrafisz być Moim kapłanem także wtedy, gdy jesteś niewidzialny?
Maon uczy, że bezpieczeństwo nie polega na kontroli ani na byciu niezastąpionym.
Polega na tym, że nawet jeśli wszystko się wycofa — Bóg zostaje.
Że nawet jeśli musisz się schować — nie jesteś porzucony.
Jeśli więc czujesz, że Twoja posługa stała się cicha,
że częściej chowasz się w zakrystii niż wychodzisz do ludzi,
że nosisz w sobie zmęczenie, którego nie wolno nazwać —
nie spiesz się z oceną.
Być może jesteś w Maon.
W miejscu, gdzie Bóg chroni to, co w Tobie jeszcze żyje —
przed hałasem świata
i przed Twoją własną potrzebą bycia widzianym.
Zatrzymaj się.
Nie uciekaj od tej ciszy.
Bo ona nie przyszła Cię zniszczyć.
Ona przyszła Cię ocalić.
Maon nie jest końcem drogi.
Jest jej ochroną.
Jest miejscem, w którym kapłan uczy się, że wystarczy, iż Bóg wie, gdzie jest.
A jeśli pozwolisz — pójdziemy dalej.
Bo po Maon przychodzi światło.
Ale tylko ten, kto zgodził się na cień, potrafi je unieść.
Jeśli czytając te słowa czujesz, że coś w Tobie się ściska — to nie jest przypadek.
To znak, że jesteś dokładnie w tym miejscu, o którym tu mowa.
Jeśli od dawna nikt nie zapytał Cię, jak naprawdę jest w Twoim sercu, jeśli nosisz zmęczenie, którego nie wypada wypowiedzieć, jeśli boisz się, że gdy przestaniesz być potrzebny, nikt nie zauważy Twojej nieobecności — napisz.
Nie po radę. Nie po rozwiązanie.
Po rozmowę, w której nie będziesz musiał być silny, poprawny ani gotowy.
Po przestrzeń, w której ktoś zobaczy Ciebie, zanim znów wyjdziesz do innych.
To może być pierwszy moment od dawna, w którym nie będziesz sam w swoim Maon.



Komentarze
Prześlij komentarz