Miejsca, w których kapłan spotyka Boga

Każde powołanie ma swoją drogę — nie prostą, nie gładką, nie zawsze jasną, ale prawdziwą. 
Na tej drodze Bóg stawia miejsca, które są jak ukryte przystanki duszy: każde inne w doświadczeniu, w emocjach, w łasce — a jednak wszystkie potrzebne. 

Biblia zna takie przestrzenie i nadaje im sens: odpoczynku, walki, zwątpienia, światła, ciszy, początku, odnowy. 
To nie tylko topografia wydarzeń; to mapa wnętrza, przez którą 
Bóg prowadzi tych, którzy idą za Nim długo, wiernie i często bardzo samotnie.

Może właśnie teraz jesteś na jednym z tych przystanków. Może stoisz w miejscu zmęczenia, może w przejściu, może w miejscu bez nazwy, które jednak ma ciężar. 

Nie chcę zdradzać od razu wszystkich przestrzeni. Chcę, byśmy odkrywali je powoli — tak jak odkrywa się własne serce: krok po kroku, zatrzymanie po zatrzymaniu, Słowo po Słowie. Dzisiaj zaczynamy od pierwszego miejsca.

Kadesz (stąd nazwa bloga)— przestrzeń odnowy — jest obrazem świętej ciszy i postoju na drodze do Ziemi Obiecanej. 

Izraelici zatrzymali się tam, bo dalej iść już nie mogli; nie z buntu, nie z winy, lecz z prawdy o własnych granicach. 

Ten znak prosty i trudny zarazem mówi: tu jest czas odpoczynku, przygotowania, rozpoznania. 
Lud doświadczał kryzysu — wiary, kierunku i sił — a Bóg nie potępił ich za to. Nie kazał napinać się bardziej. Pozwolił im odpocząć.

Dla kapłana Kadesz może być miejscem, gdzie zmęczenie nie jest hańbą, odpoczynek nie jest słabością, a kryzys nie jest końcem drogi. 

To przestrzeń, w której nie musisz nic udawać — ani superbohatera, ani nieomylnego przewodnika. 
W Kadesz nie chodzi o rezygnację z powołania, lecz o jego oczyszczenie. 
To moment, w którym Bóg mówi: zatrzymaj się, weź oddech, pozwól, by łaska prześwietliła ranę, zanim wyruszysz dalej.

Historia Eliasza przypomina, że nawet najwięksi doświadczają bezsensu, zapaści i osamotnienia. Bóg nie moralizuje. Daje jedzenie, sen, czas. 

To, co współcześnie nazwalibyśmy wypaleniem, Biblia zna od dawna — i pokazuje, że odpoczynek jest lekarstwem, a nie znieczuleniem. 

Jezus sam wzywał uczniów, by udali się osobno na miejsce pustynne i odpoczęli — to nakaz dla tych, którzy pracują dla Ewangelii, a nie luksus dla tych, którzy nie mają co robić.

W Kadesz kryzys staje się okazją do przewartościowania. Nie jest zawieszeniem, lecz oczyszczeniem — przypomnieniem, że nie jesteś maszyną duszpasterską, że łaska działa także w ciszy, że samotność kapłańska bywa zaproszeniem do głębi, a nie dowodem opuszczenia. 

Nowe siły rodzą się dopiero wtedy, gdy spotykają prawdę: o granicach, o potrzebie bliskości, o tym, że najpierw trzeba przyjąć troskę, by móc ją później dawać.

Jeśli kazania stały się ciężarem zamiast przestrzenią życia, jeśli unikasz ludzi, Eucharystii czy konfesjonału nie dlatego, że chcesz, lecz dlatego, że już nie masz sił — 
to nie znak braku łaski, lecz znak ludzkiej granicy. 

Jeśli pojawiają się myśli, że może powołanie było pomyłką, że może to nie Twoje miejsce — wsłuchaj się w szept Boga: „Ja jestem z tobą.” 
Powołanie nie jest ciężarem, który dźwigasz sam; jest obietnicą, którą Bóg sam podtrzymuje.

Odpoczynek nie jest przerwaniem walki. Jest jej częścią. 

Izrael odpoczywał w Kadesz nie po zdobyciu ziemi, lecz przed nią. Jezus w Getsemani przygotowywał się na drogę krzyża w modlitwie i ciszy. 

Odpoczynek to strategia wojownika, nie ucieczka tchórza. 

Pozwól więc, by i w Tobie stał się przygotowaniem: miejscem, w którym ciało i dusza znów zaczynają oddychać tym samym rytmem.

A jednak — Kadesz to dopiero początek. Przed nami kolejne miejsca. 
Jeśli pozwolisz, poprowadzę Cię dalej. 
Krok po kroku. 

Przez przestrzenie, w których Bóg ukrył drogę kapłana.

Przez Maon — gdzie Bóg uczy ukrycia, bezpieczeństwa i modlitwy, która dojrzewa w ciszy.

Przez Tabor — gdzie powołanie odzyskuje blask, a serce przypomina sobie, czym jest światło.
Getsemani - gdzie powołanie uczy się trwać w ciemności
Przez Haran — gdzie można zacząć od nowa, nawet jeśli wydaje się, że już nie ma sił zaczynać.
Przez Horeb — gdzie samotność staje się przestrzenią objawienia, a Bóg przemawia szeptem mocniejszym niż burza.
Przez Sitah — gdzie dusza może wreszcie odetchnąć spokojem, którego nie daje żadne ludzkie zabezpieczenie.
I przez Zafat — gdzie wszystko odnawia się po cichu, bez presji, jakby Bóg składał w człowieku to, co zostało porozbijane przez drogę.

To nie będzie podróż przez geografię Biblii, ale przez geografię Twojego serca. Droga pełna pytań, które dotykają głębiej niż kazanie, i światła, które rodzi się powoli — ale prawdziwie.

Kadesz odsłonił pierwszą prawdę.

Jeśli chcesz — idziemy dalej.
Miejsce po miejscu.
Spotkanie po spotkaniu.
Słowo po Słowie.
Bo Pan mówi:
„Jestem tutaj.
Odpocznij, wojowniku.
Przed Tobą długa droga.”


Komentarze

Popularne posty